Japonia – Kioto
Kioto, poprzednia stolica Japonii pełne jest zabytków, a zwłaszcza świątyń. Ociekająca japońskością buddyjska świątynia Higashi Hongan-ji, świątynia ze złotym (pokrytym płatami złota) pawilonem Kinkaku-ji, świątynia ze srebrnym pawilonem – niestety bez śladu srebra Ginkaku-ji czy wreszcie buddyjski kompleks świątynny Kiyomizu-dera.
W Kioto dla maniaka interesującą propozycją jest muzeum kolejnictwa. W tym muzeum większość zwiedzających przychodzi z małymi dziećmi, ale to nie znaczy, że eksponaty przeznaczone są głównie dla dzieci. Zwiedzającym udostępniono wnętrza niektórych pociągów, a nawet pulpity sterownicze, np. ekspresu Shinkansen.
Po obejrzeniu kabiny maszynisty doszedłem do wniosku, że pewnie prędzej wystartowałbym małym samolotem, niż ruszyłbym z miejsca parowozem, nawet z rozpalonym paleniskiem i kotłem pełnym pary.
Można oglądać zabytkowe i współczesne parowozy, elektrowozy, wagony.
Nastawnia oraz narzędzia pracowników torowych.
W parowozowni i dookoła obrotnicy stoją prawdziwe parowozy, natomiast na obrotnicy parowóz Tomek, który nawet coś mówi. Już pisałem, że muzeum przewiduje sporo atrakcji dla dzieci. Nawet prawdziwy, jeżdżący pociąg, który na zdjęciu właśnie odjeżdża z wagonami pełnymi najmłodszych pasażerów.
A ulubionym eksponatem najmłodszych zwiedzających był fragment przejazdu kolejowego z zaporami, a w szczególności przycisk alarmowy, który wydawał prawdziwe wycie. Po obu stronach przejazdu był taki jeden i zawsze jakieś kilkuletnie dziecko uruchamiało alarm ustawicznie.
Wśród eksponatów także modele. Duży model parowozu Stephensona Rocket, miniaturki pociągów, i wielki model sieci kolejowej.
Konsola systemu rezerwacji biletów Mars z początku lat 70.
Wreszcie przykład niedużej stacji kolejowej, z widokiem na poczekalnię i pokój służbowy kasjera.
Oczywiście w muzeum znajduje się wiele innych eksponatów, związanych z historią kolejnictwa w Japonii.