Motto:

I śmiech niekiedy może być nauką
kiedy się z przywar nie z osób natrząsa

Ignacy Krasicki

Myśli:

Bo student bywa na takiej katuszy
że kiedy zwróci wzrok ku jego męce
nawet odwaga załamuje ręce

Adam Mickiewicz


Nie myśl co Plandowski może zrobić dla Ciebie
pomyśl co Ty możesz zrobić dla Plandowskiego

John F. Kennedy


Plandowski
jest boski

uwaga w ankiecie studenckiej oceniającej zajęcia


Idź Ty lepiej Koziołeczku
szukać swego Pacanowa

uwaga w ankiecie studenckiej oceniającej zajęcia


Syty głodnego nie zrozumie

Obelix


Sekret moich krótkich włosów


Kilka tygodni temu zauważyłem mały fioletowy kwiatek wyrastający mi z czubka głowy. Poszedłem z tym do lekarza. Diagnoza była jednozanczna i przyznam trochę bolesna: to był fijoł. Aby moi studenci nie dowiedzieli się, że prowadzący zajęcia ma fijoła od tego czasu często się strzygę i na krótko.
Spytałem lekarza czy jest jakieś lekarstwo na fijoła. Odpowiedział że nie. Do tej pory przetestowano dwie metody eksperymentalne.
Pierwsza została zaproponowana przez Jasia z piątej grupy przedszkolnej. Proponowała ona wywiercenie otworu w miejscu wyrastania fijoła, włożenie weń lejka i nalanie oleju do głowy. Wypróbowano tę metodę na 10. ochotnikach. Wszyscy zmarli na skutek zakażenia. Nie wiadomo co poszło nie tak. Przypuszczano, że olej nie był taki jak trzeba. Próbowano ze słonecznikowym a może trzeba było zastosować silnikowy.
Druga metoda, nieinwazyjna, zaproponowana została przez imć Onufrego Zagłobę. Proponuje ona napicie się oleju i popicie sowicie alkoholem. Oleum jako lżejsze trafi po odpowiedniej popitce do głowy. Niestety aby oleum nie opadało z głowy trzeba utrzymywać 5 promili alkoholu we krwi. To oznacza, że trzeba być alkoholikiem aby oleum utrzymywało się w głowie. Wypróbowano tę metodę na 10. ochotnikach. Początkowe efekty były zachęcające. Fijoł znikał. Niestety po dwu tygodniach od zakończenia eksperymetów fijoł odrastał.


Sturmbannfuhrer Brunner i ja


Będąc w Finlandii przechodziłem obok psa który zaczą na mnie szczekać. Nastoletni właściciel przydusił psa do ziemi i zaczął mu coś po fińsku wyjaśniać. Przechodząć koło niego powiedziałem "Give him a break" (daj mu spokój). Kiedy wróciłem do domu przypomniałem sobie całą tę sytuację i pomyślałem sobie, że gdybym był właścicielem tego psa też bym jakoś go skarcił.
I wtedy przypomniała mi się scena z filmu "Stawka większa niż życie" kiedy Hans Kloss dał z zęby konfidentowi, który miał go za chwilę wydać. Był przy tej sytauacji Herman Brunner i powiedział:
-Jak możesz Hans. Ja nie cierpię widoku bitego człowieka.
Hansa zamurowało.
-Chyba, że sam biję.
I wtedy sobie pomyślałem: Jest coś we mnie z Brunnera.