Japonia – Ekstra
Japonia znana jest z desek sedesowych, które pełnią jednocześnie funkcję bidetu. Występują w wielu wariantach, a innych w zasadzie się nie spotyka. W ciągu czterech tygodni pobytu raz spotkałem sedes ze zwykłą deską.
Sterowanie może być na osobnym panelu na ścianie albo z boku deski. Z punktu widzenia turysty istotna jest zrozumiałość opisów. Niektóre modele mają opisy po angielsku, niektóre tylko po japońsku.
Poniżej przy tych deskach, które nie mają opisu po angielsku kliknięcie w obraz przełącza między wyglądem oryginalnym i napisami naniesionymi przez tłumacza gugle.
Prostota i klarowność. Tylko niezbędne funkcje, opisy po angielsku. Panel ścienny.
Tu też same niezbędne funkcje, tylko siła strumienia ustawiana pokrętłem a nie przyciskami. Ten panel niejako wystaje z boku deski.
Jedna funkcja więcej, ale dalej wszystko jasne i opisane po angielsku.
Trochę więcej funkcji, wszystko jasne za wyjątkiem "wand clean". Ale można tego nie naciskać. (Tłumacz gugla twierdzi, że japoński tekst nad tą różdżką znaczy "czyszczenie dyszy".)
Za dużo funkcji, opisy tylko po japońsku. Nie każdy turysta ma ochotę włączać tłumacza w tym pomieszczeniu. Poza tym tłumacz się trochę gubi.
Tu też sporo funkcji, a tłumacz się gubi. Doprawdy nie wiem, co kryje się pod przyciskiem "tarapaty".
A to zastałem w Muzeum Narodowym, odwiedzanym przez licznych turystów zagranicznych. Podstawowych funkcji można się domyślić z piktogramów, a reszta jest niejasna nawet po przetłumaczeniu. A już zupełnie nie wiem, do czego ma służyć wyświetlacz z menu sterowanym przyciskami. Teraz pokazuje bieżącą godzinę.